|
Wpisał: Administrator
|
|
04.05.2007. |
Poczytajcie co piszą Wasi koledzy... Alina Jarek kl. IIB LO CZĘŚĆ PIERWSZA: +S.O.P.E.L.E.K.+Czyli System Odsyłania Piekielnych Elfów, Lub Ewentualnie Kreatur Był słoneczny dzień. W biurze unosił się delikatny zapach siarki po ostatniej wizycie szefa. Wentylator cichutko chodził, pomimo wielokrotnego zepsucia. Irytowało to powoli Nataniel Mephisto, który nienawidził, gdy grobowa cisza zalegała w jego miejscu pracy. Zawsze, gdy wykonywał papierkową robotę musiała grać muzyka z radia. Lecz niestety podczas jednej z licznych wizyt akwizytora sprzedającego dywany radio znikło razem z jego ulubionym kubkiem przedstawiającym spalenie czarownicy na stosie. Szkoda, lecz miał pewność, iż rzeczony sprzedawca nigdy się więcej nie pojawi. Nikt nie chciał spotkać członka organizacji S.O.P.E.L.E.K, gdy się miało z nim na pieńku. Po chwili intensywnego myślenia Nathan podszedł do wentylatora i z całej siły kopnął go. Po tej "operacji" z pudła zaczęły dochodzić trzaski i piski. Ucieszony Mephisto zajął z powrotem swoje miejsce prze biurku i wziął do ręki książkę, którą czytał. Jedynym powodem wzięcia tej lektury było to, iż miała ciekawy tytuł. Lecz na tym się skończyło. "Syzyfowe prace" jakiegoś Stefana Żeromskiego, które Nataniel pożyczył na wieczne nieoddanie od nieznanego bliżej człowieka w żadnym wypadku nie przypominały historii Syzyfa, notorycznego oszusta, krętacza i nekromanty, który w tej chwili odsiadywał wyrok w ekskluzywnym więzieniu o nazwie Tartar. Mephisto osobiście wsadził go za kratki pod zarzutem szkody na rzecz państwa, więzienia Tanatosa Abbadona oraz przywołania czterech demonów drugiej klasy. Uganiał się wtedy za nim ponad tydzień, zanim dorwał go w knajpie "Korynt". Jednak z wrodzonej ciekawości, jaka towarzyszy wampirom, przeczytał do końca książkę. Gdy skończył, wrzucił ją do kosza na śmieci i podpalił wyczarowaną kulą ognia. - Pierdoły.- mruknął pod nosem i wyszedł z pomieszczenia. Swoje kroki skierował do kwatery zajmowanej przez komisarza Hella. Chciał grzecznie i cicho zapukać do drzwi, lecz mu to nie wyszło. - Mephisto!!! Ile razy mam powtarzać, że do mojego biura ty nie musisz pukać?! Nie stać mnie na ciągłe wprawianie nowych drzwi!!!- usłyszał krzyk swojego przełożonego. - Przepraszam.- powiedział Nathan i przeskakując wywarzone drzwi znalazł się w pomieszczeniu wyłożonym czerwoną tapetą. Prawdę mówiąc wszystko w tym pokoju było krwistej barwy.- Chciałem się dowiedzieć, czy jest jakaś robota dla S.O.P.E.L.K.A. Nudzi mi się. - Na razie nie ma nic. Idź do domu i odpocznij. Jeśli będę mieć jakieś zadanie dla ciebie to zadzwonię.- oświadczył Hell.- Do widzenia. - Do widzenia.- Odpowiedział Mephisto i wrócił do swojej klitki po kurtkę.Ostatnie promienie słoneczne odbijały się od witryn sklepowych, gdy Nataniel wracał do domu. Gdy przechodził obok "Szajs House: towary wszelakie" właściciel tegoż sklepu pociągnął go za kurtkę i powiedział na ucho: - Dziś otrzymałem nową dostawę... Jeśli chcesz to możemy iść na zaplecze i ubić interes... - Co ciekawego masz?- zapytał. - Nowe wersje eliksirów, składniki, broń na elfy i to, co lubisz najbardziej... Lekki uśmieszek pojawił się na brodatej twarzy Mephisto. Zawsze miał najlepszych w mieście dostawców towarów "egzotycznych" w mieście. Dlatego był jedynym niezawodnym killerem elfów i innych pokrak w swojej pracy. - Dobra. Prowadź. Weszli razem do kolorowego wnętrza a potem sklepikarz poprowadził przez obdrapany przedpokój prowadzący do małego pomieszczenia pozbawionego okien. Tam handlarz otworzył mosiężną skrzynię i wyłożył artykuły na chwiejny stolik. Wśród produktów znajdowały się malutkie kapsle od butelek z zaklęciami, butelki płynów najróżniejszego przeznaczenia, woda święcona na demony, kołki osikowe z przeznaczeniem na wampiry, liście mirry skuteczne na chowańce oraz zawiniątka ze specjalnym proszkiem o silnym działaniu na wszystkie rodzaje elfów i wszelkiego rodzaju alkohol, gdyż roboty killera nie można było wykonać na trzeźwo. - Gdzie masz sól ognistą?- zapytał Nathan. - Już daję.- odpowiedział i wyciągnął z kieszeni spodni skórzany woreczek. - Ile chcesz za to? - Osiem monet. - Biorę. Wezmę jeszcze dwie kapsle z bryłą lodu oraz sześć zawiniątek na elfickie skubańce.- wymienił produkty. - To będzie 36 monet, lecz można zrobić mały rabacik dla stałego klienta. 30 Monet. - Masz.- powiedział Mephisto i wręczył mu pieniądze.- Dobrze się robi z tobą interesy. - Jak to się mówi: nasz klient, nasz pan- odpowiedział sprzedawca i obydwoje wyszli ze sklepu.CDN.
|
|
Zmieniony ( 07.02.2008. )
|